Rozwód z rozsądku Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Marika Przybył   
30.03.2008.
Stało się to, co nieuniknionym było. Słaba, nijaka koalicja SLD i Demokratów zakończyła swój byt, gdyż - jak się okazało - jedynym jej spoiwem była nadzwyczajna chęć zniszczenia PiS-u.

Decyzja Wojciecha Olejniczaka nie powinna nikogo zaskoczyć. Nie od dziś wiadomo, że Demokraci to jednak (w większości) nie spadkobiercy PZPR-u, czego nie można powiedzieć o dzisiejszym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. To ugrupowanie nijakie, bez wyrazistego lidera, skazane na jeszcze długie ciągnięcie za sobą fetoru afer korupcyjnych, obciążone niesolidarnościowym pochodzeniem.

Ciężko powiedzieć dokąd prowadzi Wojciech Olejniczak swoje ugrupowanie. Na razie partia ta wygląda jak młody, niezbyt inteligentny człowiek, szaleńczo miotający się bez ładu i składu. Z jednej strony SLD chce być partią dla ludzi o niezbyt wysokim statucie społecznym, z drugiej zaś, wszyscy dobrze pamiętamy niebezpieczne związki podczas rządów Sojuszu z biznesową nomenklaturą, nie zawsze najczystszą. Nasza lewica to dziś również ugrupowanie aż nieprzyzwoicie euroentuzjastyczne, wytaczające grube działa w stronę premiera, za niejednoznaczne de facto stanowisko w sprawie Karty Praw Podstawowych.

Sojusz to także przodownik w liberalizacji tzw. "praw etycznych" i orędownik swobody obyczajowej. Żyjemy jednak w kraju, który nie tak dawno żegnał świętego człowieka będącego Papieżem, a Kościół katolicki wykonał ogromną pracę i w znacznej mierze przyczynił się do upadku komunistycznego systemu. Takie kwestie jak pełna legalizacja aborcji, związków homoseksualistów, a także adopcji dzieci, będą jeszcze - na całe szczęście - na długi czas w Polsce rzeczami niemal nie do pomyślenia.

Rozwód z Demokratami praktycznie niczego nie zmieni (prócz nazwy). Koalicja ta bowiem nie przysparzała zbyt wielu dodatkowych głosów, a byłaby niemałym problemem w perspektywie zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, gdzie posłowie SLD i Demokratów, zasilają zupełnie inne szeregi partii europejskich. Jedno jednak pytanie pozostaje wciąż aktualne - co dalej?

Każdy normalny, demokratyczny kraj potrzebuje lewicy. Prawdziwej lewicy, nie uwikłanej w konflikt z przeszłością, nie umoczonej gigantycznymi aferami, lewicy, z którą mogliby utożsamiać się najubożsi, licząc na socjalną politykę, jak i ludzie młodzi, liberalni w podejściu do spraw obyczajowych. Lewicy, którą z pewnością nie jest SLD.

 

 

Tekst znalazł się również na stronie www.wiadomosci24.pl 

Zmieniony ( 30.03.2008. )
 
następny artykuł »
?>