Ukraiński kryzys "gazowy" Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Andrzej Szczęśniak   
15.02.2008.
Na Ukrainie zakończył się 12 lutego kryzys, który wybuchł wraz z przejęciem urzędu premiera przez Julię Timoszenko. Jednak pomimo tego, że dotyczył on dostaw gazu, roli pośredników w handlu gazem na Ukrainie - to był to kryzys polityczny.

Napięcie i walka o wpływy między ukraińskimi elitami politycznymi, które problemy gazowe traktowały instrumentalnie. Na nagłówki gazet wróciły hasła w rodzaju "szantaż Gazpromu", jednak sprawy miały się z lekka inaczej.

Kilka refleksji, wyjaśniających istotę problemu ukraińskiego.

1. Schemat dostaw. Od początku 2006 roku dostawy gazu na Ukrainę wyglądały jak na poniższym schemacie. Był to efekt umów z początku 2006 roku.

 

 



Jak widać - struktura dość dziwna. RosUkrEnergo dostarcza gaz z Azji Centralnej (głównie z Turkmenii), kupowany po 100 $ (2007 rok). Może to uzupełniać gazem rosyjskim, który kosztuje 230$, a w efekcie dostarcza gaz na Ukrainę po 130$.

Odbiorcą tego gazu nie jest wcale Naftogaz Ukrainy, lecz "UrGazEnergo" - spółka RosUkrEnergo i Naftogazu (50% : 50%). UkrGazEnergo sprzedaje go do odbiorców przemysłowych, odsprzedaje gaz główej firmie rynku gazowego Ukrainy - państwowemu "Naftogazowi". Ten obsługuje drobnych odbiorców.

W 2007 roku problem wynikł głównie z politycznych starań pani premier Timoszenko oraz z faktu, że gazu z Turkmenii nie było (nie tylko na Ukrainę - także do Iranu). RosUkrEnergo zastąpiło go gazem z Rosji, który jak widać, jest po 315$, gdy turkmeński kosztuje 180$. Z jednej strony pani premier Ukrainy postanowiła wyeliminować z rynku pośrednika, z drugie okazało się, że Ukraina ma długi wobec Gazpromu (przez cały łańcuszek pośredników oczywiście).

 

 



Z jednej strony pani premier Ukrainy postanowiła wyeliminować z rynku pośrednika, z drugie okazało się, że Ukraina ma długi wobec Gazpromu (przez cały łańcuszek pośredników oczywiście).

3. Długi gazowe Ukrainy. Warto tę sprawę wyjaśnić, gdyż zwykle roszczenia Gazpromu o długi są traktowane jako "szantaż polityczny", zaprzecza się im i... W końcu strony uzgadniają, kiedy Ukraina je spłaci... i sprawy wracają do normy. Ostatnio podobnie tak było w połowie roku 2007 z Białorusią.

Skąd się biorą długi Naftogazu Ukrainy? Mają one już długą tradycję - od lat 90-tych. Z kolei Rosja chce w zamian za umarzanie tych długów przejąć kontrolę nad systemem przesyłowym gazu do Europy. Pierwsze negocjacje na ten temat miały miejsce w 1993 roku. Temat jest aktualny do dzisiaj.

Skąd się biorą te długi? Z wielu przyczyn. Także ze zwykłego złodziejstwa. Jednak dzisiaj głównie z braku odwagi ukraińskich polityków (niezależnie od barw czy to pomarańczowych, czy niebieskich, czy innych...), by przenieść ceny gazu na konsumentów.

Przyjrzyjmy się strukturze cen gazu dla odbiorców z 2006 roku. Ukraina, importując gaz po 100$ - odbiorcom indywidualnym sprzedawała po 37$.

 

 



Oczywiście było to możliwe dzięki produkcji krajowej, której koszty gazu są znacznie niższe niż importu. Od 1 lutego wydobywające gaz «Укргаздобыча» - największa firma ukraińska - musi sprzedawać gaz państwu po 182 hrywien (36$) a «Черноморнефтегаз» - po 289 hrywien (57$).

Ukraina doprowadziła (obowiązujący także w Polsce w łagodniejszej formie) system dofinansowywania rosyjskiego gazu do absurdu. Żadna firma nie poradzi sobie z taką sytuacją. Nic więc dziwnego, że Naftgaz ma długi, że publicznie ogłasza się, że jest bankrutem.

4. Walka między politykami. Istotą konfliktu była walka w obozie pomarańczowych. Pani premier wysoko rozpoczęła licytację:

- ogłosiła projekt "White Stream", omijający Rosję i dostarczający gaz do Unii Europejskiej z Turkmenii (choć ta zaprzeczyła)

- zdobyła przychylność Brukseli dla tego projektu (ponoć)

- zgodziła się na podwyżkę cen gazu rosyjskiego - jednak w zamian 5,5 - krotnie miała wzrosnąć cena tranzytu przez Ukrainę. Rachunek jest prosty - za tę podwyżkę zapłaciłby Gazprom, bo kwoty (podwyżka kosztów gazu dla Ukrainy i kosztów tranzytu dal Gazpromu) są bardzo podobne.

- wydała walkę pośrednikowi RosUkrEnergo (padały oskarżenia o owiązania z aresztowanym właśnie Mogilewiczem - podobnie zresztą jak w Polsce).

Skutkiem tego była kontrakcja prezydenta Juszczenki. Najpierw stwierdził, że nieodpowiedzialne ruchy premier mogą wywołać podwyżkę cen gazu, a Ukraina ma jedne z najniższych w Europie. Później zakazał wyjazdu Julii Timoszenko do Moskwy. I pojechał sam. Załatwił sprawę. O szczegółach dowiemy się nieco później, tak też było, gdy rozwiązywano konflikt przełomu 2005 i 2006 roku. Na początek więc kilka uwag początkowych na temat rezultatów tego "kryzysu".

5. Co osiągnęły i/lub przegrały strony konfliktu?

A. Rosja stała się stroną wspierającą siły polityczne na Ukrainie nie tylko Partii Regionów, ale także prezydenta Juszczenki, czyli części obozu "Pomarańczowej Rewolucji". Oczywiście przeciwko pani premier, która nie byłaby dobrym partnerem do negocjacji.

B. Gazprom stracił pośrednika, który zdobywał dla niego najlepszą część rynku ukraińskiego (duzi odbiorcy) i izolował go od konfliktów politycznych. Teraz Gazprom będzie musiał sobie radzić z ukraińskimi politykami sam.

C. Ukraina nie zyskała tańszego gazu (ale i tak ma najtańszy oprócz Białorusi gaz w Europie), struktura dostaw się nie zmieniła - zachowany będzie pośrednik i struktura rynku. jedynie zamiast spółki szwajcarskiej wejdzie w jej miejsce Gazprom. Ukraina nie będzie zmieniać taryfy przesyłowej za gaz (pozostaje 1,9 $/1000m3/100km).

D. Naftogaz Ukrainy będzie musiał spłacić długi.

E. Premier Timoszenko choć ogłosiła zwycięstwo (nad RosUkrEnergo), to jednak jest do dla niej porażka w konkurencji z prezydentem Juszczenką.

6. Kryzys ukraiński a sprawa polska.

Polskie doniesienia mówią, "w wyniku sporu PGNiG zostało bez dostawcy gazu". Trudno stwierdzić, na podstawie czego padają takie wnioski.

Wyjaśnijmy kilka spraw:

- RosUkrEnergo zarobiła w ostatnich latach sporo (2005r. 755 mln$, w 2006r. 785 mln$). Dobrze wykonała swoją robotę i nie zostanie źle potraktowana przez tych, dla których pracuje. Już idą informacje, że będzie otrzymywać gaz od Gazpromu i eksportować do Polski, Rumunii i na Węgry - razem kontrakty na 7 miliardów m3 rocznie.

- RosUkreEnergo ma kontrakt na lata 2007-2009. Ceny przyzwoite, ponieważ zależne od cen Gazpromu, a ten pięknie rozegrał negocjacje końca roku 2006 i zyskał o 10% ceny wyższe. Naftogaz Ukrainy nie ma prawa reeksportu gazu, więc nie będzie mógł dostarczyć do Polski.

- Żaden polski polityk nie wystąpił o zmianę tej sytuacji, bo choć wybuchła kilkudniowa zadyma o "mafijnym gazie" od pośredników, jednak miała ona czysto medialny charakter. Umowa jest, więc dlaczego miałaby zostać rozwiązana? W końcu RosUkrEnergo będzie płaciło po 150 - 180 $ a sprzedawało po 315$ (teraz, a w II i III kwartale znacznie drożej).

- RosUkrEnergo ma 85 razy wyższe zarobki na eksporcie gazu do Polski i innego "dalniego zarubieżja" niż na Ukrainę. Traci Ukrainę, ale coś w zamian przecież dostanie. A jak się postara, to będzie mógł zaproponować Polsce za półtora roku (jeśli rozpoczniemy trochę wcześniej negocjacje niż w 2006r) gaz z Azji w ramach "dywersyfikacji dostaw".

 

Tekst znalazł się również na www.szczesniak.pl 

Zmieniony ( 15.02.2008. )
 
następny artykuł »
?>