|
Znamy już, mimo że konwencja republikańska dopiero za kilka miesięcy, kandydata tej partii na prezydenta. Będzie nim John McCain. Przyjrzyjmy się mu z bliska...
- Ponieważ kocham Amerykę, w tym czasie wojny muszę stanąć z boku. - powiedział republikanin Mitt Romney. I wycofał się z walki o republikańską nominację prezydencką, jedni komentują - jak Marcin Gadziński - że się tego spodziewali, drudzy, iż to było nieprzewidywalne (zwraca na to uwagę "Gazeta Wyborcza"). Jedno jest dzisiaj pewne - nominację Partii Republikańskiej dostał po rezygnacjach Freda Thompsona i Mitta Romneya, weteran wojny wietnamskiej, 71-letni John McCain. Nieoficjalnie, ale jednak.
W grze pozostaje, poza McCainem jeszcze Mick Huckabee i - tylko formalnie - Ron Paul (którego kandydatura jest tylko pewnego rodzaju manifestem ludzi o poglądach libertariańskich w GOP). Ci dwaj kandydaci są sobie dość bliscy, mówią o sobie w ciepłych słowach, no i razem wyeliminowali byłego gubernatora Massachusetts, M. Romneya. Były już kandydat, mimo wielu sporów jakie dzieliły go z "bliskim Hillary Clinton kandydatem" (dał temu wyraz w przedwyborczym spocie) - zdecydował się na wieloznaczne poparcie, które daje McCainowi szansę na zwycięstwo.
Dlaczego? Jest on jedynym kandydatem Republikanów, który jest w stanie pokonać dowolnego kandydata ze strony demokratycznej. Przypominam (za "GW"), że w sondażach - jeszcze przed decyzją o wycofaniu się Romneya - wygrywał o dwa procent z Clinton i o jeden przegrywał z Obamą. Wsparcie konserwatywnego Romneya może dać mu znaczącą przewagę. Pomoże mu w tym także stabilizacja w obozie republikańskim, przy wyniszczającej walce w środowisku Demokratów. Z pewnością, John może być wdzięczny byłemu kontrkandydatowi.
Skoro wiemy, kto będzie kandydatem Grand Old Party a może nawet 44. Prezydentem USA, warto przybliżyć jego sylwetkę. Jak pisała o nim "Rzeczpospolita", gdyby o prezydenturze decydowało doświadczenie - McCain byłby murowanym kandydatem. Pisała to pod koniec grudnia, my wiemy już, że on jest murowanym kandydatem. Ale czy doświadczenie zdecyduje o wyborze go na stanowisko "najważniejszego" prezydenta świata?
Kishore MahBubuni, uznał ("Newsweek Polska" 4/2008) amerykańskie wybory za najbardziej niedemokratyczne, głos ma bowiem około 126 milionów Amerykanów a ich wybór odczuje 6,5 miliarda ludzi na całym świecie. Sytuacja z Johnem McCainem jest w tym zakresie dość istotna - duża część świata jest z nim, a druga zupełnie na odwrót. Chce on - jak podejrzewają jego przeciwnicy - wprowadzić wojska do Iranu, co nie udało się Bushowi i czego obecny prezydent z pewnością nie zaryzykuje, ze względu na tegoroczne wybory i możliwość zaprzepaszczenia republikańskiej szansy na - mimo mniejszości w Kongresie - utrzymanie władzy. Jego zwolennicy przekonują, że jest liderem, który może wydobyć USA z kryzysu. Czy jednak po Bushu, USA potrzebuje lidera?
Dla McCaina wojna w Wietnamie była słuszna i mogła zostać wygrana. Winą za porażkę obciążył Kongres, który skąpił dodatkowych środków. Czy to nie przypomina obecnej sytuacji i walki Busha o pieniądze na operacje w Iraku? Amerykanie są zmęczenie wojną - jeśli Demokraci skutecznie (na razie im się to nie udaje) wykorzystają wszystko co się da, przeciwko McCainowi, może przegrać. Wszystko jednak zależy nie od wyborców demokratycznych i niezależnych a od tych będących za wojną i bardzo konserwatywnych. Czy popieranie strategii Busha wystarczy w miejsce braku jasnych, konserwatywnych poglądów?
Jeśli nie, McCain przegra - podobnie jak przegrał z Bushem w 2000 roku, gdy obecny prezydent zmobilizował konserwatywną prawicę i wygrał. Oczywiście nie tylko dzięki temu, były przy tym niecne zagrywki jego sztabu, jednak sens pozostaje ten sam. Nie zaistnieje kandydat prawicy, bez poparcia mocniejszych Konserwatystów. Jeśli posłuchają Romneya, nic nie zaszkodzi już weteranowi Wietnamu w drodze do Białego Domu. No, chyba że Barack Obama - który także przyciąga niezależnych wyborców. Między nimi może się stoczyć walka - z Clinton, będzie raczej prościej. Choć, może znowu czeka nas jakieś zaskoczenie, jak w przypadku rezygnacji Mitta Romneya?
Przekonajcie się razem z nami - czytając raporty Advocem.net. |