|
Wolność prowadząca do zniewolenia |
|
|
|
|
Autor: Adrian Biernacki
|
|
08.02.2008. |
|
Tolerancja i wolność. Dwa sztandarowe hasła dzisiejszych demokracji, które dla każdego z nas wydają się być dobre i jak najbardziej pożądane. Jednak czy zastanowiliśmy się choć przez chwilę co przyniesie nam postrzeganie rzeczywistości głównie przez pryzmat tych wielce doniosłych idei?
Dobroczynność, Wolność i Odmienności w skrócie PNVD. Legalnie działająca Partia w Holandii założona w maju 2006 roku. Nic nie byłoby w tym dziwnego gdyby nie była to partia.... pedofilii! Obniżenie wieku legalnego współżycia seksualnego z 16 do 12 lat, legalizacja pornografii dziecięcej, a także usankcjonowania sodomii to jedynie niektóre punkty programowe ugrupowania dewiantów seksualnych.
Na przykładzie tej partii zauważyć można wszechogarniający wpływ dwóch topowych haseł dzisiejszej chorej demokracji. Sąd w Hadze odrzucił protesty rozmaitych fundacji chroniących prawa dziecka argumentując to "wolnością słowa, wolnością wyrazu oraz zrzeszania się stanowiące fundamenty prawa i demokracji”.
Kilka dni temu we Francji doszło do precedensu. Młodej Francuzce mieszkającej wspólnie ze swoją partnerką, nie ukrywającej się że jest lesbijką Trybunał Praw Człowieka zezwolił na adopcje dziecka. Okazuje się, że wszyscy jak do tej pory byliśmy nienormalni, bo nie mogliśmy nawet w sferze naszych wyobrażeń zaakceptować modelu rodziny: tata, drugi tata i ja, czy też mama, druga mama i ja.
Mówię stanowcze NIE dla tak rozumianej wolności i demokracji. Jeśli kierunek w jakim podąża dzisiejsza Europa ma wyglądać w ten sposób to niestety muszę grzecznie podziękować i wysiąść z wagonika pod nazwą „Unia Europejska”, bowiem zaczynam mieć mdłości i mówiąc w sposób nieparlamentarny „chce mi się już rzygać”.
Niestety wszelkie próby chociażby najmniejszego sprzeciwu wobec temu trendowi, zanegowanie uniwersalnej prawdy i wartości serwowanych nam ze strony jakże inteligentnego i rozwiniętego Zachodu sprawiają, że przeciwnicy tychże idei są wtrącani w otchłań debaty społecznej. Jak ciężko dzisiaj używając nawet merytorycznych argumentów dyskutować i nie zostać nazwanym homofobem, oszołomem bądź fanatykiem religijnym wiedzą tylko Ci, którzy taką dyskusję chcieli podjąć. Trudno w tej sytuacji nie dostrzec tego, iż demokracja stanowi wbrew pozorom rządy mniejszości. Akceptując w tym momencie tą sytuację każdy z nas decyduje się na rzut bumerangiem. Uważajmy jednak by w przyszłości nie wrócił i nie uderzył nas bądź nasze dzieci ze zdwojoną siłą. Wówczas będziemy bezbronni... |
|
Zmieniony ( 08.02.2008. )
|