Pop swoje - czort swoje Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Sławek Grabowski   
07.02.2008.
Na czym polega miłość do rodzinnego kraju? Co to jest szacunek dla ojczyzny i jej obywateli? Jak ma się to co mówimy do tego co czynimy? Jakie są prawdziwe intencje tych, którzy tych proporcji nie dotrzymują?

Dla większości z nas nie jest tajemnicą, że polityka rzadko zmierza tą samą drogą co prawda i uczciwość. Czymże jest polityka?

Czy jest to rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem  jest dobro wspólne?  Cóż, to obraz nieco wyidealizowany, który nie wytrzymał próby czasu i ludzkiej rządzy władzy.

By przezwyciężyć sprzeczności interesów i uzgadniać zachowania współzależnych grup społecznych stosuje się wszelkie metody, począwszy od negocjacji i kompromisu, poprzez  perswazję i manipulację, a na przymusie i przemocy skończywszy. Zapewne formy są stosowane zależnie od tego, jak wielka jest wspomniana już przeze mnie rządza władzy.

By zdobyć władzę i rządzić, tworzy się nieformalne i formalne grupy, które przekształca się w partie polityczne. Zrzeszają one ludzi o zbliżonych poglądach, zmierzających do tego, by poglądy te przenieść na innych, lub im je narzucić w sposób, w jaki w danej chwili uznają za najskuteczniejszy.  Celem nadrzędnym zaś jest zdobycie władzy w imię przeświadczenia o słuszności swych poglądów, by wcielać je w życie, niekoniecznie zgodnie z wolą większości.

Wówczas wiąże się to z brakiem szacunku dla obywateli, ale także z nieposzanowaniem praw, które nagina się dla własnych potrzeb. Często walczący o władzę kierują się obsesjami i wyimaginowanymi zagrożeniami. Jest jednak tak, że zagrożenia te są przedstawiane opinii publicznej by społeczeństwo przyzwalało na niepopularne praktyki.

Historia naszego państwa to historia politycznego chaosu niosącego Krajowi niewolę i liczne klęski. W dziejach Polski mnożyć można przykłady, gdy wąskie grupy interesu nie bacząc na dobro wspólne, dążyły do realizacji własnych celów. Zdziwiłby się jednak ten, kto sądzi, że mowa jedynie o Targowicy i sejmikowym Liberum veto.  

Ostatnie dwa lata pokazały, że w XXI wieku, w środku Europy zdarzyło się, iż partia pod sztandarami sprawiedliwości i prawa podjęła walkę z wyimaginowanym wrogiem, miast służyć narodowi dla jego pomyślności. Metoda pomawiania, wmawiania nieprawdy i prezentowania pół prawd pozwoliła zjednać sobie rzesze wiernych, którzy powołali do władzy kłamców i oszczerców. Metody, jakimi posługiwali się politycy Prawa i Sprawiedliwości nie miały nic wspólnego z napisem na sztandarze.
Instytucje powołane i zawłaszczone przez PiS generowały przeciwnika, bądź wręcz wroga, a podporządkowane prokuratury szukały na niego paragrafów.

„Gwoździe”, podsłuchy, zagłuszanie rozmów przez telefony komórkowe, prowokacje i pomówienia, były standardem w rządzeniu demokratycznym państwem i jego obywatelami. PiS rządził bowiem obywatelami, a nie dla obywateli. Każdy kto świadom politycznie, czuł nawrót do metod, jeśli nie stalinowskich, to na pewno peerelowskich. Nie? A przecież starano się centralizować władzę i zarządzanie gospodarką. Rozbudowywano i upolityczniano administrację państwową na wszystkich szczeblach. To samo czyniono z aparatem ścigania i prokuraturą.

Nikt nie może zaprzeczyć, że poddawano krytyce postanowienia niezawisłych sądów, w tym Trybunału Konstytucyjnego, i podjęto kroki, by niezawisłość sądów ograniczyć.  Dziś, kiedy minęło ponad trzy miesiące od dnia gdy ta ekipa otrzymała od wyborców „czerwoną kartkę”, nie bacząc na szkody, jakie państwu przynieść może takie postępowanie, podważają wszelkie decyzje i działania nowego rządu, nie zwracając uwagi na prostą prawdę, iż jest to władza powołana przez zdecydowaną większość w demokratycznych i wolnych wyborach. Podważany jest więc także wybór obywateli. A więc jest to wciąż ten sam brak szacunku.

Zdalnie sterowany prezydent, utrudnia i sabotuje funkcjonowanie legalnej władzy, roszcząc sobie pretensje do udziału w uprawnieniach jakich nie posiada zgodnie z Ustawą Zasadniczą, i ustami histerycznie wypowiadających się ministrów swej kancelarii, domaga się prawa do rządzenia w imieniu swego brata bliźniaka, który z utratą władzy pogodzić się nie może. Z sondażu jaki dla "Gazety Wyborczej" zrealizowała na początku lutego PBS na reprezentatywnej grupie 1021 Polaków wynika, że PO uzyskało by obecnie 55 proc. głosów uczestników badania. W minionych dwóch tygodniach, mimo protestów celników i koszmarnych kolejek na granicy, Platforma zyskała 7 punktów procentowych. Prawo i Sprawiedliwość cieszy się poparciem 27 proc. ankietowanych. To o 1 pkt. proc. mniej niż dwa tygodnie temu. Traci także LiD. Za Lewicą i Demokratami opowiedziało się 9 proc. badanych, podczas gdy w poprzednim sondażu to poparcie było 11- procentowe. Do sondażu tego trzeba dodać jeszcze, że w ostatnim czasie inne badania wskazują, iż bracia Kaczyńscy cieszą się w kraju najniższym poparciem pośród wszystkich polityków. Gazeta "Dziennik" donosi zaś, że w tym samym czasie: „PiS złoży wniosek o dymisję dla Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Gazeta wyjaśnia, że w ten sposób wystartuje PiS-owska "strategia na 100 dni rządu Donalda Tuska".

Jubileusz stu dni rządu ma być początkiem rozliczania ekipy Tuska przez PiS. Jak mówią działacze tej partii - z niespełnianych obietnic, braku ustawowych propozycji i personalnych pomyłek. Konkretne plany klubu PiS są skrzętnie ukrywane. "Dziennik" twierdzi, że udało mu się odkryć jeden z elementów misternego planu partii Jarosława Kaczyńskiego. To wniosek o odwołanie ministra sprawiedliwości. "Koordynatorem wniosku jest Arkadiusz Mularczyk", zdradził informator gazety. Jakie argumenty ma PiS przeciw Ćwiąkalskiemu? Pierwszy to brak jakichkolwiek ustaw. Drugi - to zmiany w prokuraturach. Według PiS - niemerytoryczne. Tak jak poszukiwanie haków na Zbigniewa Ziobrę, na czym według krytyków skupił się Ćwiąkalski.” * W świetle takich wyników uzyskiwanych, w badaniach opinii publicznej wszelkie inicjatywy przedsiębrane przez polityków PiS wydają się być po prostu śmieszne.

Jedyne, co pokazują obecnie Kaczyńscy i ich ludzie, to lekcja wytrawnej bo bezwzględnej walki politycznej, gdzie nie bacząc na jakiekolwiek zewnętrzne przeciwności i wbrew wszelkiej logice forsuje się swoją doktrynę. Nazwisko obu braci wydaje się być w obecnej sytuacji niezwykle adekwatne.  Wszystko po nich spływa. Jad który bezustannie sączą, unicestwi politycznie, mam nadzieję, ich samych.  

* za portalem Onet.pl
Zmieniony ( 07.02.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
?>